Bezdomny filozof

Autor: Bogusław Uścinski, Gatunek: Poezja, Dodano: 06 lutego 2017, 01:51:59

Chłód go pokąsał jak pies w stopy

wplątał się w długie nitki brody

na samym środku Europy

i w samym środku niepogody

 

Bezdomnym filozofom na nic

wiedza z meteogeografii

ich mapy nie uznają granic

byleby do śmietników trafić

 

Tam gdy filozof spotka jeden

drugiego filozofa wtedy

wbrew dialektyce marki Hegel

łykną od zimna i od biedy

 

To wzniesie ich na wyższy poziom

choć wiatry ich po karku zdzielą

skuleni w chłodzie jednak mogą

powspółczuć chwilę wierzycielom

 

Potem pogrzebią mimo wszystko

po prostu dla przyzwoitości

Śmietnik to małe targowisko

żołądków pustych i próżności

 

Na koniec każdy przygarbiony

popcha mozolnie w inną stronę

Wózek dobrami wypełniony

prawdą i pięknem…  i Platonem

Komentarze (8)

  • ech...

  • Może nawet gdzieś znajdzie jakąś ocieploną beczkę...

    • G C
    • 07 lutego 2017, 09:25:53

    Trzecia strofa psuje całość.,

  • Panie Bogusławie, ponieważ wierszy o bezdomnych już trochę czytałam, postanowiłam urozmaicić sobie ten zbiór i zainspirowana Pana "wózkiem z planktonem" dopisałam tekst o filozofie Wielorybie. Proszę się nie pogniewać, że go tu wkleję (na wszelki wypadek już z góry pozdrawiam serdecznie):

    Bezdomny filozof Wieloryb

    (Wózek dobrami wypełniony
    prawdą i pięknem… i platkonem...)


    Raz go widziałam, szedł strudzony,
    płetwa mu wystawała z worka,
    przedstawił mi się: Jan Wieloryb.
    A w worku? Moja żona - Orka!

    Choć nie mam domu - babę mam, to
    lepsze niż Platon i niż plankton.

    Chłód go pokąsał jak zły rekin,
    oplotły płaszcze martwych mątw -
    gdzieś norę miał lecz gdzieś daleko.
    Czy warto wracać stąd tam? Skąd!

    Przez fiszbin rząd Wieloryb spluwa
    Arystotele-pf-sem, Platonem,
    i wciąż nad jednym myślą czuwa:
    Gdzie jeszcze zanieść w worku żonę...

    A ludzie mówią: Wiesz co zrób?
    Zanieś ją tam, gdzie żon jest skup!

    :)

  • W nawiasie miało być "planktonem", oczywiście.

  • No i to jest ten moment,żeby porównać dwie bliźniacze sytuacje: tę i z przeszłości, która była przyczyną ogromnej awantury. Nadal nie potrafię pojąć o co był ten "święty" gniew.
    Pani Małgosiu chce mnie Pani obrazić? Ja miałbym się gniewać za wklejanie przeróbek? Owszem mógłbym się może pogniewać za wklejanie złych przeróbek. Ale Pani ten casus nie grozi. Nie przyjmuję żadnych przeprosin :)
    Ale ten Wieloryb to taki obuz trochę :))
    Widocznie kto się żywi planktonem
    Ten pluje Platonem.

    Pozdrawiam nieustająco

  • To o czym Pan pisze, bardzo wtedy przeżyłam. Ucierpiały też jeszcze inne osoby, także Pan. Przykro mi z tego powodu.
    Pamiętam, że byłam wtedy mocno załamana, przez długi czas nie mogłam się otrząsnąć. Ten wierszyk o Wielorybie to drobiazg, taka tam głupotka, chyba chciałam odsunąć od siebie smutne refleksje o bezdomnym filozofie z Pana wiersza.

    (Moja córka jest filozofem i niedawno przeszła na dietę wegetariańską:))

  • Przydatna dieta w tym zawodzie :))

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się